sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 3

Samotność. Chociaż mamy przyjaciół, chłopaka, rodzinę czujemy samotność. Chodź z Harry`m wszystko sobie wyjaśniłam...Ciągle to się powtarzało. Wychodził wcześnie, wracał późno...Nie czułam tego bezpieczeństwa i ciepła. Za to ból i strach promieniował po moim ciele...Byłam przerażona. Przepłakiwałam noce, gdy obok On spał sobie słodko. Rozmyślałam, kiedy on miał próby swego zespołu. Cierpienie tworzyło moją pustkę... Świat kręcił się w kółko a ja stałam w miejscu.

Patrzałam w okno powstrzymując się od płaczu. Ubrana w za duży,szary sweter i czarne rurki siedziałam na szerokim parapecie i podśpiewywałam jakiś smutny rytm.
Usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Obróciłam głowę i zobaczyłam wszystkich członków One Direction. Spojrzałam na nich. Byli radośni i patrzyli na chłopaka ubranego w pasiastą bluzkę, który coś opowiadał gystykulując. Byli tacy pełni życia. Byli przeciwieństwem mnie.
- Hej...-Powiedziałam z chrypką. Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni. Harry się zaśmiał i przytuliłam mnie na powitanie. Spojrzałam spod dołu na chłopaków.
- WoW, Harry mówiłeś, że jest ładna ale nie aż tak! - Powiedział Blondyn. Zaśmiałam się cicho.
- Ja ładna? - Wyszeptałam rozbawiona. Chłopcy spojrzeli na mnie z minami, które mówiły "Are You Kidding me?!". Uśmiechnęłam się miło i wstałam z parapetu.
- Jestem Edriannas, ale mówcie mi Edri. - Powiedziałam poprawiając spadający kosmyk włosów.
- Czemu widzę anioła? - Zapytał mulat. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok.
- Miło mi. - Powiedziałam. Chłopacy się zaśmiali i każdy podszedł do mnie się przytulić.
- Kocham Cię...
- Kocham Cię...
- Kocham Cię...
Wyszeptał blondyn, mulat i mój Harry. Oszołomiona spojrzałam na chlopaków. Dwóch brunetów nic nie mówiło, lecz ta trójka...
- Ja... Przepraszam...-Powiedziałam po czym pobiegłam do łazienki i się w niej zamknęłam. Oparłam się o ściane i powoli zjechałam w dół.
Czy ci chłopacy wyznali mi miłość. Czy powiedzieli, że mnie kochają? Poczułam jak w moim brzuchu tworzyły się bolące motyle. Nie motyle szczęścia, lecz bólu i lęku...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz